Ludzie odsuwają się od marketów

Ostatnie kilkanaście lat to oczywiście okres, gdy markety były w naszym kraju bardzo mocno rozwinięte i cieszyły się ogromną popularnością. W wielu miastach można na pęczki liczyć sklepy samoobsługowe, wśród których oczywiście nieustannie królują biedronki, będące niestety najbardziej popularnymi sklepami i budzącymi największe zainteresowanie kupujących.

Tak naprawdę jednak od jakiegoś czasu mam takie wrażenie, że markety nie są już aż tak bardzo popularne i krok po kroku tracą klientów. Przede wszystkim skończyło się już takie przysłowiowe zachłyśnięcie się marketami i ludzie nie chodzą już tam tak chętnie. Do tego dochodzi kwestia cen, które nie są już w tych sklepach tak niskie, jakby się jeszcze mogło niedawno wydawać. Markety, które w dużej mierze wyrobiły sobie silną markę zaczęły obecnie oferować coraz więcej oryginalnych produktów i za tym również poszło podnoszenie cen. Wielu klientów zaczęło to zauważać i dlatego zaczęli się oni od nich odsuwać. Można także zauważyć, że ludzie już nie chcą zagranicznego kapitału w naszym kraju, który zaczyna być tak bardzo silny, że niszczy polskie firmy. Niestety bardzo często dzieje się tak, że właśnie przez takie markety upadały polskie małe osiedlowe sklepiki. Polscy przedsiębiorcy nie mieli siły by na początku dać sobie radę z tymi sklepami ponieważ ich niskie ceny ich po prostu niszczyły. Ha! Po wyniszczeniu konkurencji ceny oczywiście wróciły na dotychczasowy poziom. Oto (nie)czyste zagrywki zagranicznej konkurencji!

Obecnie powoli taka sytuacja się odwraca i możemy zauważać, że coraz więcej naszych rodaków wraca do małych osiedlowych sklepików i tam dokonuje zakupów. Jest to znak, że powoli odsuwamy się od marketów i wybieramy to co polskie. Pierwsza istotna sprawa to fakt, że nasi rodacy nie mają już tyle czasu, by po pracy spacerować po sklepach wielkopowierzchniowych. To co było dla nich bardzo dużą atrakcją, gdy takie sklepy się pojawiły obecnie stało się raczej męczarnią i w związku z tym już unikają takiego chodzenia po sklepach. Zamiast tego wolą wyskoczyć do sklepu, który znajduje się tuż obok domu, by kupić kilka podstawowych produktów dla siebie. Dodatkowo zauważmy, że w sklepach osiedlowych nie ma już tak znaczącej różnicy cen w porównaniu z marketami, które nie są już tak tanie i atrakcyjne.

Od jakiegoś czasu można także zauważyć, że w Polsce panuje również swego rodzaju moda na eko-rozwiązania i dlatego właśnie ludzie sięgają po różne produkty, które mają być po prostu ekologiczne (ok, ok – jak ostatnio stwierdził w lokalny bloger, są to produkty „zielone” które jednak mają tak krótki termin ważności że część z nich po prostu chemicznie się pekluje żeby wystarczyły na dłużej – pojęcia nie mam ile w tym prawdy ale wykorzystane argumenty faktycznie są rzeczowe..). Z tego powodu między innymi odsuwają od siebie marketowe jedzenie, które często jest wysoko przetworzone i tym samym nie warto go kupować. Ludzie w Polsce, szczególnie młodzi wracają do natury i szukają również posiłków, które będą się na naturalnym jedzeniu opierać. Jak dla mnie to również czynnik, który na nowo buduje siłę małych sklepików. Przede wszystkim ludzie są coraz bardziej świadomi, że u polskiego sprzedawcy znajdziemy lepsze produkty, bezpośrednio od naszych rodzimych producentów, natomiast w markecie w dużej mierze jedzenie jest sztuczne, chemiczne i ma sprawiać wrażenie jak najlepszego przez jak najdłuższy okres czasu po jego stworzeniu.