Kupowanie używanych samochodów

Kiedy patrzy się na polskie drogi, wydawać by się mogło, że Polacy to naprawdę zamożny naród – tyle ładnych, porządnych aut jeździ po naszych drogach. Może i te auta są ładne, może prezentują się całkiem ciekawie, ale trzeba pamiętać o jednym – samochody, które widzimy, to w dużej mierze auta sprowadzone z zagranicy.

Nie tak dawno czytałam artykuł w jednej z gazet (zastrzelcie mnie ale nie pamiętam w której – coś z pokroju tematyki ekonomicznej, biznesowej – do uzupełnienia), że Polacy wolą sprowadzać bardziej luksusowe auta z zagranicy niż kupować pojazdy o niższej klasie w polskich salonach. Co więcej, ta tendencja się umacnia, co potwierdzają statystyki. W marcu br. zarejestrowano prawie o 8% więcej samochodów osobowych z importu niż rok wcześniej. Ponadto, jak informował Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, do od początku roku do marca (2015) zarejestrowano ponad 180 tys. aut z zagranicy, co w porównaniu do pierwszego kwartału 2014 stanowi poprawę wyniku o ponad 9%.

Które auto z importu jest najbardziej popularne wśród polskich kierowców? Okazuje się, że pierwsze miejsce zajmuje Audi A4. W ciągu pierwszego kwartału do Polski sprowadzono ponad 7 tys. aut tego modelu. Drugie miejsce zajmuje Volkswagen Golf. W pierwszej dziesiątce importowanych aut znajdziemy również krewnych lidera opublikowanych statystyk – mowa tu o Audi A3 i Audi A6.

Wszystko wygląda naprawdę świetnie dopóki nie zajrzymy w metrykę importowanych pojazdów. Jak możemy przeczytać w książce Ile mam punktów karnych (zamieszczam links bo do końca miesiąca jest do pobrania za darmo – nie sugerujcie się też tytułem), zagraniczny luksus to trochę przestarzały luksus, gdyż najczęściej rejestrowane pojazdy pochodzą z roku 2005. Kolejna wiadomość nie napawa optymizmem – niewiele ponad 42% aut ma mniej niż 10 lat. Innymi słowy – polskie drogi są zalewane przez stare auta. Niestety, wielu Polaków nie może pozwolić sobie na Audi czy VW z salonu. Ceny najbardziej popularnego Audi A4 zaczynają się od 120 tys. zł natomiast koszt nowego VW Golfa to przynajmniej 60 tys. zł. Dla porównania, ceny importowanych aut, konkretnie tych modeli, to 15-25 tys. zł, przy czym średnia cena importowanego auta w styczniu 2015 to ok. 15 tys. zł. Innymi słowy, przeciętny Kowalski może (chce) przeznaczyć na zakup auta 15 tys. zł, co oznacza, że nie może być mowy o kupnie auta z salonu.

Co ciekawe, globalny rynek najdroższych aut (klasa premium) ma się coraz lepiej. Podczas gdy przeciętny Kowalski ma coraz mniejszy budżet, najbogatsza część społeczeństwa staje się jeszcze bogatsza. Krótko mówiąc – zróżnicowanie społeczne jest coraz większe i przybywa osób o niewielkich możliwościach finansowych. Zwykły zjadacz chleba musi zadowolić się 10-letnim samochodem z przynajmniej 150-tysięcznym przebiegiem. Bogaci i wpływowi ludzie mogą bez obaw odwiedzać salony Mercedesa, BMW czy Audi. Od stycznia do marca 2015 sprzedano już 1,3 mln aut z trzech wielkich niemieckich koncernów, co stanowi 9% wzrost w stosunku do roku 2014.